Plener malarski Goleniów 2011

‎
Plenerowo Mi  II –  Plener malarski Goleniów 2011
W piękny słoneczny czerwcowy poranek, po 12-to godzinnym turlaniu się polskimi torami TLK, wysiadłam z Mariolą o 5.40 na malutkim dworcu. Goleniów przywitał nas śpiewem ptaków i młodym zapachem dnia. Ruszyłyśmy w stronę hotelu „Ikar”. Troszkę spóźnione, przywitałyśmy przy śniadaniu przybyłych poprzedniego dnia plenerowiczów. No i się zaczęło. Powitania, przywitania, znajome twarze, nowo poznane twarze i gwar wesołych witających nas głosów. Basia komisarz pleneru  witała dźwięczącym chichotem, a wraz z nią plenerowicze z każdego zakątka Polski:
Urokliwa Zosia,
Dana malownicza dziewczyna,
Rysiu ze szpachelką i fajką,
Stasio Człowiek Renesansu,
uśmiechnięty Zbychu z harmonijką,
kwiecista Bożenka,
Ewa kociara,
Ula super dziewczyna,
Dżozef kowboj,
Zbyszek dorożkarz,
Irysowa Krysia,
Mariola moja Jedyna,
Halinka ciemnooka,
No i się zaczęły plenerowe przygody. Malowanie, śpiewanie, granie i tańczenie.
Obok Wałów Iny i Spichlerza, przy Szlaku Krajowym „Meandry Iny” rozłożyłyśmy z Mariolą swoje sztalugi, farby i pędzle. Mostek  na Inie był skromniutki i malutki  a na nim pełno podążających w nieznane ludzi. Przejeżdżał czerwony samochodzik, facio na rowerku co sił pedałował, szły dwie dziewczynki, i grupa młodych raperów. Na ławeczce malował Staś i Krysia, a bliżej Spichlerza Ula, Dana, Ewa i Halinka. Takich klimatów się nie zapomina. Malujący artyści i wpatrzeni w nich przechodni. Czasem zaczepili, cos zapytali i było wesoło.
W przerwie plenerowego malowania, z Mariolą i Zbychem wybraliśmy się do pobliskiej knajpki na nieco „pomarańczki” z pianką w zroszonym kufelku. Ubrane w kolorowe od farb fartuszki, wyglądałyśmy bardzo malowniczo. Tak malowniczo, że wzrok każdego przechodnia skupiał się na nas.
Jak to mawia Nela „a co mi tam i tak mnie tu widzą pierwszy i ostatni raz”
Pewnego wieczoru, Nasza Pani Prezes Basia STiSK zorganizowała nam ognisko u przemiłej Pani Lucynki. Posiadłość, na której się znaleźliśmy była bajkowa. Zacisze z dużym wodnym oczkiem. Nisko świecące słońce, którego promienie zatrzymywały się na polnych szafirowych kwiatach. Wszystkie rosnące kupki kwiatów były posadzone idealnie tak jakby same sobie wybrały miejsce, a jednocześnie wydawało się, że to ich wymarzone, jedyne miejsce.
Dom Pani Jadzi zachwycał wszystkich. Obrazy na ścianach, przeróżnych artystów, razem tworzyły niesamowitą kolekcję. Każdy miał jakiś klimat i swoją historię. Każdy malowany inną ręką, zachwycał oglądających. Przytulny domek był ozdobiony starymi meblami, szczerbatym pianinem i pięknym okrągłym stołem. Duże okna zapraszały na zewnątrz do towarzystwa z przyrodą.
W ogrodzie już ognisko rozpalone grzało pyszne kiełbaski i owinięte w pozłotko ziemniaki.
Z pobytu u Pani Jadzi mam pamiątkę, kubek w niebieskie kropeczki. Pani Jadzia podarowała mi go, bo przypominał mi chwile z dzieciństwa spędzone w przedszkolu.
I tak kubek w niebieskie kropeczki stoi u mnie na białym stoliczku i cieszy me oczy.
Na plenerze dużo się działo, byliśmy gośćmi  Pana Burmistrza , uczestniczyliśmy w III Festiwalu Hanzeatyckim, na którym zamiast złotówek płaciło się goleniowskimi denarami. Jednak  co miłe zawsze szybko się kończy i musieliśmy wracać autkami, pociągami, autobusami do swoich rodzinnych stron. Może za rok znowu się spotkamy tą samą gromadą w urokliwym i pięknym Goleniowie.
DSC00191

Organizatorzy pleneru:
Stowarzyszenie Tworców i Sympatyków Kultury KWP w Poznaniu 
Goleniowski Dom Kultury

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s